Start / Nasze zasady
Prośby o pomoc przychodzą codziennie. Większości z nich nie realizujemy – nie dlatego, że nie chcemy, tylko dlatego, że nie udało się ich potwierdzić. To jest najnudniejsza część naszej pracy i jednocześnie ta, która decyduje, czy Wasze pieniądze mają sens.
Cztery kroki, przez które przechodzi każde zgłoszenie.
Nie przyjmujemy próśb z internetu ani od pośredników, których nie znamy. Potrzeba przychodzi od konkretnego dowódcy, z konkretnego pododdziału, który potrafi powiedzieć, gdzie stoi i po co mu to.
Potem dzwonimy do dwóch innych jednostek z tego samego odcinka i pytamy, czy sytuacja wygląda tak, jak nam ją opisano.
Nie budujemy tej wiedzy z Polski. Współpracujemy z ukraińskimi organizacjami i wolontariuszami, którzy znają lokalne realia i mają kontakt ze służbami – to oni potwierdzają nam, że oddział istnieje, działa tam, gdzie deklaruje, i że sprzęt nie wyjedzie w bok.
Jeśli nikt zaufany nie potwierdzi zgłoszenia, nie ruszamy. Nawet jeśli brzmi przekonująco.
Po kilku złych doświadczeniach ze sztabami przestaliśmy oddawać sprzęt komukolwiek poza końcowym odbiorcą. Dowozimy tam, gdzie żaden cywil już nie wjedzie – często przeładowując dostawę na opancerzone samochody żołnierzy i jadąc z nimi dalej.
Nie przekazujemy gotówki. Przekazujemy rzeczy, które sami kupiliśmy i na które mamy faktury.
Protokół odbioru to nie koniec. Przy kolejnych wyjazdach pytamy, czy sprzęt działa, czy jest używany do tego, do czego był kupiony, i co się zużyło. Te odpowiedzi trafiają do archiwum przekazań.
Jeżeli coś się nie zgadza, ten odbiorca nie dostaje od nas nic więcej. Zdarzyło się.
Granice, których nie przekraczamy, nawet gdy byłoby szybciej.
Żadnych przelewów „na potrzeby jednostki”. Tylko sprzęt kupiony przez nas, z fakturą.
Jeśli wojsko albo inna fundacja już to dostarczyła, odpuszczamy i szukamy realnej luki.
Im dłuższa droga sprzętu, tym więcej miejsc, w których może zniknąć. Skracamy ją do zera.
Każde przekazanie ma własny wpis w archiwum: datę, odbiorcę, kategorię sprzętu, ilość, wartość i zdjęcia. Do tego protokół zdawczo-odbiorczy podpisany przez odbiorcę, z zanonimizowanymi danymi osobowymi.
Archiwum jest publiczne i można je przeszukiwać. Nie usuwamy z niego wpisów. Jeśli coś poszło nie tak, zostaje to opisane zamiast zniknąć.
Rozliczenia i kontrola
Część informacji publikujemy z opóźnieniem, a niektóre nie trafiają na stronę wcale. Decyduje o tym bezpieczeństwo odbiorców, nie wygoda opowiadania.
Przy każdym przekazaniu możemy ustawić datę, od której wpis staje się widoczny. Nazwy jednostek podajemy tam, gdzie odbiorca się na to zgadza.
Nie musisz nam wierzyć. Każde przekazanie od 2022 roku jest opisane i policzone.
Przejrzyj archiwum