Dowozimy sprzęt bezpośrednio do jednostek na froncie – bez pośredników, bez sztabów. Każde przekazanie dokumentujemy protokołem i zdjęciami.

Kontenerowa fabryka pozwalająca produkować i modyfikować drony bezpośrednio na froncie. Rozładunek 10 minut, uruchomienie pół godziny, około 90% komponentów z Polski.
0 zł z 1 000 000 zł · 0%
Jednostka zgłasza, czego potrzebuje. Kupujemy to, nie „pomoc ogólną”. Większość u polskich firm.
Wieziemy tam, gdzie cywil już nie wjedzie. Przeładunek na pojazdy opancerzone, odbiorca końcowy.
Protokół zdawczo-odbiorczy, zdjęcia, nagranie. Wszystko trafia do archiwum przekazań.
Prośby o pomoc przychodzą codziennie. Większości z nich nie realizujemy – nie dlatego, że nie chcemy, tylko dlatego, że nie udało się ich potwierdzić. To jest najnudniejsza część naszej pracy i jednocześnie ta, która decyduje, czy Wasze pieniądze mają sens.

Nie przyjmujemy próśb z internetu ani od pośredników, których nie znamy. Potrzeba przychodzi od konkretnego dowódcy, z konkretnego pododdziału, który potrafi powiedzieć, gdzie stoi i po co mu to.
Potem dzwonimy do dwóch innych jednostek z tego samego odcinka i pytamy, czy sytuacja wygląda tak, jak nam ją opisano.

Nie budujemy tej wiedzy z Polski. Współpracujemy z ukraińskimi organizacjami i wolontariuszami, którzy znają lokalne realia i mają kontakt ze służbami – to oni potwierdzają nam, że oddział istnieje, działa tam, gdzie deklaruje, i że sprzęt nie wyjedzie w bok.
Jeśli nikt zaufany nie potwierdzi zgłoszenia, nie ruszamy. Nawet jeśli brzmi przekonująco.

Po kilku złych doświadczeniach ze sztabami przestaliśmy oddawać sprzęt komukolwiek poza końcowym odbiorcą. Dowozimy tam, gdzie żaden cywil już nie wjedzie – często przeładowując dostawę na opancerzone samochody żołnierzy i jadąc z nimi dalej.
Nie przekazujemy gotówki. Przekazujemy rzeczy, które sami kupiliśmy i na które mamy faktury.

Protokół odbioru to nie koniec. Przy kolejnych wyjazdach pytamy, czy sprzęt działa, czy jest używany do tego, do czego był kupiony, i co się zużyło. Te odpowiedzi trafiają do archiwum przekazań.
Jeżeli coś się nie zgadza, ten odbiorca nie dostaje od nas nic więcej. Zdarzyło się.
Tiry mleka nie zatrzymają okupanta – cywilów chroni żołnierz, który ma czym walczyć i wraca żywy.
Żadnych przelewów „na potrzeby jednostki”. Tylko sprzęt kupiony przez nas, z fakturą.
Jeśli wojsko albo inna fundacja już to dostarczyła, odpuszczamy i szukamy realnej luki.
Im dłuższa droga sprzętu, tym więcej miejsc, w których może zniknąć. Skracamy ją do zera.
PojazdyPrzykładowe przekazanie 396 000 zł · 2 szt.
DronyPrzykładowe przekazanie 148 000 zł · 1 szt.
MedycznePrzykładowe przekazanie 266 000 zł · 22 000 szt.Raz na tydzień–półtora: co kupiliśmy, dokąd to pojechało i co z tego wyszło. Bez proszenia o pieniądze w każdym mailu.